Itinerer: KronikaRajdow.pl » Interviews » Aktualności » Polacy w legendarnym Rallye Wartburg!

Polacy w legendarnym Rallye Wartburg!

Aktualności Monday, 03 August 2015 15:45

W dniach 7-9 sierpnia odbędzie się 56 ADAC COSMO  Rallye Wartburg 2015 w Niemczech. Polskie załogi wielokrotnie startowały w Niemieckiej Republice Demokratycznej (NRD). W tym roku na specjalne zaproszenie organizatora, u podgórza zamku Wartburg na starcie w Eisenach stanie liczna grupa zawodników Legend z Polski!

Polskie załogi przez dwadzieścia lat startowały w Internationale Rallye Wartburg rozgrywanym w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Po blisko trzydziestu latach przerwy w 2013 roku na specjalne zaproszenie organizatora na niemieckich trasach pojawił się FSO Polonez 2000 Grupy B - Adam Dowgird / Rafał Koński. Żółty Polonez z Olsztyna przypomniał czasy startów fabrycznych, biało-czerwonych Polonezów z lat osiemdziesiątych.

 

polacy-w-legendarnym-rallye-wartburg-galeria

Galeria - 54 COSMO  Rallye Wartburg 2013 - fot. Jakub Żołędowski


W 56 Rallye Wartburg 2015 w klasie demonstracyjnej wystartuje sześć załóg z Polski! To druga tak liczna ekipa zawodników z Polski w rajdzie zagranicznym po Rallye Praha Revival. Wśród startujących Legend zawodnicy zespołu Rally Legend Team Poland.

 

56 ADAC COSMO  Rallye 7-9.08.2015

 

Andrzej Wodziński / Marek Pawłowski - Volvo PV544
Adam Polak / Mariusz Ziółkowski - FSO Polonez 2000 Grupa B
Tomasz Szostak / Ala Gnatowska - Lancia Beta Coupe
Adam Dowgird / Przemysław Bosek - FSO Polonez 2000 Grupa B
Piotr. Życzyński / Karolina Woźnica - Wartburg 353 WR
Witold Molicki / Witold Molicki - Lada 2107 - 1600

 

Rajd Wartburg był jedną z trudniejszych imprez organizowanych przez kraje socjalistyczne w ramach Pucharu Krajów Demokracji Ludowej. Po ponad trzydziestu latach na dawne trasy legendarnego rajdu wraca Adam Polak i ponownie wystartuje w Polonezie 2000. Swoje starty w NRD wspomina następująco:

 

Zupełnie nie pamiętam, dlaczego nagle pojechałem na Rajd Wartburga w 1979 roku. To znaczy taka była decyzja szefostwa Działu Sportu OBRSO, ale dlaczego zdecydowali się puścić młokosa na tak poważny rajd tego nie wiem. Był to bowiem mój pierwszy poważny rajd i w ogóle pierwszy rajd od czasu, kiedy startowałem parę lat wcześniej w tak zwanych okręgówkach zbierając punkty do najwyższej licencji rajdowej. Nie miałem okazji startować nawet w Mistrzostwach Polski, a tu nagle KDL-e, czyli Mistrzostwa Krajów Demokracji ludowej o Puchar Pokoju i Przyjaźni. Byłem już co prawda na Rajdzie Wartburga rok wcześniej w serwisie i miałem okazję zobaczyć, jak ta przyjaźń wygląda w NRD, tak na ulicy, gdzie byli gestapowcy z lizakami w ręku ganiali nas mydelnicami (to znaczy Trabantami) i na rajdzie, gdzie dederowscy komisarze sportowi uprawiali "wolną amerykankę" nachalnie przesuwając swoich zawodników do góry na liście wyników. Na jesieni roku 1979 byłem już parokrotnym Mistrzem Polski w wyścigach, ale moje doświadczenia rajdowe nabyte na paru Rajdach Barbórki były zdecydowanie zbyt małe. A do tego Polonez 2000, który był mocniejszy od moich wyścigówek ponad dwukrotnie. Ale co tam - jak się ma dwadzieścia parę lat, to się długo nie zastanawia. Poza tym, jak kazali.... Mój pilot Romek Kabulski miał już spore doświadczenie w pilotowaniu, bo jeździł z wieloma dobrymi kierowcami i jak sam mawiał, z każdym już leżał na dachu. O dziwo szło nam nieźle. Na początku była mała przygoda, bo nad emocjami nie zapanowałem, po mecie OS-u rozluźniłem się przestawszy się drogą zajmować patrzyłem, co też tam Romek w tych swoich kwitach zapisuje i jak wzrok skierowałem na drogę i włączyłem elektrownie, to okazało się, że jest lewy nawrót, a ja czwóreczką popylam. Bóg miał nas w swojej opiece tym razem, bo na wprost była mała przecinka, a właściwie wycinka i parę karp wyrwaliśmy z ziemi. O dziwo nic specjalnie nie stało się, bo mieliśmy pancerne płyty pod podwoziem. Dostawaliśmy baty od drugiej - a właściwie pierwszej wtedy - załogi Maciek Stawowiak i Ryszard Żyszkowski ale i tak o dziwo mniejsze, niż spodziewaliśmy się. Łapaliśmy się w samej czołówce nawiązując walkę z fabrycznymi Wartburgami i Skodami 130 RS, które miały osiągi chyba lepsze od fabrycznych Polonezów. Na wyniki na pewno wpłynęła wykonana na treningu ciężka praca, do której Romek mnie zmusił, jak z resztą każdego, kogo pilotował. Dawał mi wycisk niemiłosierny zaczynając codzienne tortury od katorżniczych biegów po lesie, bladym świtem, przed śniadaniem i porannym udojem. A potem cały dzień w samochodzie. Tak więc na rajdzie ocieraliśmy się o najgorsze miejsce na pudle, kiedy na dojazdówce po prostu pękła nam półoś. Do serwisu mieliśmy niedaleko. Chłopaki stali za górką... no i właśnie ta górka nas pokonała. Szpera pozwalała jechać bez jednej półosi ale na pewno niezbyt długo w górskim terenie. Rozpędzić się przed górą nie było jak, bo prosta pod górę zaczynała się we wsi za ciasnym zakrętem na mostku. Mieliśmy wtedy radiotelefony ale w górach działały tak, jak CB radio, czyli "jak Cię widzę, tak Cię słyszę".


Drugi start na Rajdzie Wartburga w 1982 roku poprzedziłem 4 startami w Mistrzostwach Polski, ale były to starty sporadyczne i przypadkowe, jak na trzy lata, które minęły od poprzedniego Wartburga. Tym razem "pierwszym" był Tomek Ciecierzyński. Deptałem mu po piętach, wygrywając nawet niektóre OS-y. Byliśmy na 3 miejscu z tendencją zwyżkową, kiedy trochę przesadziłem. Było trochę za szybko i zakręt musiałem skończyć płytkim rowem, co przy oponach szutrowych nie było problemem ale zanim wyjechałem na ubite, zahaczyłem przednim kołem o drzewko, które dziwnie poziomo rosło w rowie. Odjęło nam to koło razem z wahaczami, drążkami i hamulcami i wrzuciło pod podwozie. Do mety było 800 metrów więc pędziliśmy dalej, tylko sporo wolniej, bo ten kłębek żelastwa hamował okropnie, a i skręcać było trudno. Od tarcia prawego przodu nadwozia po kamieniach iskry leciały, a że noc była głęboka to i łuna od spodu dawała. Przed samą metą zapaliło się cos pod nogami Romka. Po mecie OS-u okazało się jednak, że do serwisu nie dojedziemy, bo za daleko. I tyle.


NRD wogóle było dla mnie nieżyczliwe, bo jeszcze w 1983 urwało mi się sprzęgło w Polonezie na Rajdzie Wismunt (nie wspominając czołówki z rajdowym Trabantem na treningu), a w 1985 roku na wyścigu w Schleiz`u (też o Puchar Pokoju i takie tam) w Ładzie 1300 ogoliły się zęby w tylnym moście” - Adam Polak.

 

polacy-w-legendarnym-rallye-wartburg-polacy-w-legendarnym-rallye-wartburg



Starty Polskich załóg w Internationale Rallye Wartburg:


1962 - VII Internationale Rallye Wartburg
Po raz pierwszy w rajdzie Internationale Rallye Wartburg wystartował Sobiesław Zasada z pilotem Jerzym Be Unarni za kierownicą Mini-Cooper. Dwa lata później z żoną Ewą Zasada w Steyer Puch 650.


1965 - X Internationale Rallye Wartburg
Skład Polskiej załogi narodowej tworzyli:
Sobiesław Zasada / Ewa Zasada - Steyr Puch 650 TR
Adam Wędrychowski / Czesław Wodnicki - Steyr Puch 650 TR
Henryk Ruciński / Adam Smorawiński - Volvo
Marek Varisella / Tadeusz Truchel - Syrena
Andrzej Nytko / Kazimierz Jaromin - Wartburg
Aleksander Sobański / Mieczysław Sochacki - Volvo.

 

Małżeństwo Zasadowie pomimo doskonałej jazdy na całej trasie musieli wycofać się na ostatniej wyścigowej próbie po uszkodzeniu pompy paliwa i zatarciu silnika. A.Nytko / K. Jaromin po zaciętej walce z fabrycznymi Wartburgami odpadli po dachowaniu. M. Varisella / T. Truchel urwali układ kierowniczy w swojej Syrenie i też musieli wycofać się z zawodów.


1966 - XI Internationale Rallye Wartburg
Małżeństwo Zasadowie ukończyli Rajd Wartburg na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej.


1972 - XV Internationale Rallye Wartburg
Trzech kierowców ukończyło rajd na Polskich Fiatach 125p - Robert Mucha, Marek Varisella, Piotr Trzaskowski.


1975 - XVIII Internationale Rallye Wartburg
Błażej Krupa i Piotr Mystkowski w Renault 17 Gordini wygrali Rajd Wartburg. Zespół Fabryczny Polskiego Fiata reprezentowany był przez trzy załogi:
Andrzej Jaroszewicz / Ryszard Żyszkowski - Fiat 124 Abarth
Tomasz Ciecierzyński / Jacek Różański - Polski Fiat 125p
Janina Jefynak / Krystyna Nojszewska - Polski Fiat 125p

 

Pechowo zakończył się start faworyta imprezy Andrzeja Jaroszewicza i Ryszarda Żyszkowskiego. Na 70 km przed metą w okolicach Oberhofu załoga mimo prowadzenia w rajdzie musiała zrezygnować z kontynuowania jazdy z powodu defektu samochodu. Pękły uchwyty akumulatora umieszczonego w bagażniku nieopodal zbiornika paliwa. Na skutek zwarcia Fiat 124 Abarth nagle stanął w płomieniach. Dzięki odważnej akcji załogi pożar został ugaszony. Z ekipy fabrycznej FSO nikt nie dotarł do mety. Awarie wyeliminowały pozostałych zawodników. W rajdzie wzięli udział również polscy kierowcy prywatni. Janusz Książkiewicz zajął 13 miejsce, a Ryszard Grychtoł był 27.
 

1979 - XXV Internationale Rallye Wartburg
Maciej Stawowiak i Jacek Różański w FSO Polonez 2000 Walter Wolf Racing wygrał Rajd Wartburg. Powtórzył sukces Błażeja Krupy potwierdzając klasę polskich rajdowców oraz Poloneza Grupy IV. W rajdzie startował również Adam Polak na FSO Polonez 2000.


1982 - XXVIII Internationale Rallye Wartburg
Tomasz Ciecierzyński i Adam Polak startowali Polonezami 2000.

 

 

Galeria - starty Polskich załóg w Internationale Rallye Wartburg